CHARYZMAT – CO TO TAKIEGO?

 

Najprościej można powiedzieć, że charyzmat jest to nadzwyczajny dar Ducha Świętego, udzielany jakiejś osobie dla dobra wspólnoty. Św. Paweł tak pisze o charyzmatach: „Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu łaska uzdrawiania przez tego samego Ducha, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce”. (1 Kor 12, 8-1)

 

Charyzmat proroctwa

Polega na przemawianiu w imieniu Boga, z przesłaniem zachęty lub napomnienia skierowanym do uczestników spotkania (zasadniczo nie polega na przepowiadaniu przyszłości choć nieraz i tak się zdarza). Często słowa prorockie wypowiedziane na spotkaniu modlitewnym przemawiają ze szczególną mocą do zebranych objawiając im prawdę o sobie. To przekaz radości, światła, napomnienia, odwagi, pocieszenia i nadziei.

 

 

Charyzmat języków

Inaczej glosolalia, pojawia się często w modlitwie jednoczesnej uczestników. Jest jednym z najpowszechniejszych darów charyzmatycznych. Polega on na uwielbieniu Boga. Osoba posiadająca dar języków nie rozumie wypowiadanych słów. Większość osób, które otrzymały ten dar nie tylko mówi, ale także śpiewa w danym języku. Powstaje wtedy niezwykła symfonia, jakiej nie wyśpiewa żaden zwyczajny chór.

 

 

Charyzmat tłumaczenia języków

Polega na przekazaniu wiadomości, jaką Duch Święty pragnie zakomunikować nam w językach. Osoba, która otrzymała taki dar podczas tłumaczenia czuje, że w jej usta wkładane są kolejno słowa, tzn. że po wypowiedzeniu pierwszego nasuwa się następne i tak dalej. Trzeba, więc odwagi i ogromnej wiary, aby wypowiedzieć tylko jedno słowo, które w danej chwili się słyszy bez jasności tego, co będzie dalej. Dar tłumaczenia nie jest literackim przekładem wiadomości. Jest to zupełnie odrębny dar, który nadaje sens całości, a nie tłumaczy poszczególnych słów.

 

 

Charyzmat uzdrawiania

Jest to dar modlitwy o duchowe, psychiczne i fizyczne zdrowie osoby proszącej o to Boga. Podobnie jak Pan Jezus uzdrawiał ludzi, tak samo i Duch Święty, który objawia w Kościele obecność zmartwychwstałego Chrystusa, udziela łaski uzdrowienia. Trzeba nam jednak pamiętać, że uzdrowienie może dotyczyć różnych sfer i nie zawsze bywa widziane gołym okiem. Dokonuje się naprawdę wiele uzdrowień na płaszczyźnie duchowej - widocznie na tych najbardziej Bogu zależy.

 

 

Charyzmat czynienia cudów

Jest to dar, przez który Bóg, posługując się człowiekiem, czyni "dzieła swojej mocy". Wiele takich charyzmatów może być danych komuś, kogo Bóg wybiera, by posługiwać się nim z pewną częstotliwością i czynić z niego "narzędzie swojej mocy".

 

 

 

Charyzmat poznania

W 1 Kor 12,8 św. Paweł pisze o darze "umiejętności poznawania". Chodzi tutaj o odkrycie przed charyzmatykiem przez Ducha Świętego pewnej prawdy dotyczącej konkretnego człowieka dla jego duchowego uzdrowienia. Może to być prawda o stanie jego duszy, popełnionych grzechach. Taką umiejętność posiadał np. św. Jan Maria Vianey i św. Ojciec Pio. Może to być również prawda o przyczynach duchowego zniewolenia albo o stanie zdrowia fizycznego danego człowieka i Bożym planie jego uzdrowienia.

 

 

Spoczynek w DUCHU ŚWIĘTYM

Cząstka procesu uzdrowienia Działanie Pana Boga jest tajemnicą. Nasza ludzka natura jest słaba i gdy przychodzi działanie łaski Bożej, nasze ciało może się dziwnie zachowywać, człowiek może poczuć się jak piórko, nogi się uginają i leci. W Biblii znajdujemy sytuacje, gdy Pan Bóg dotykał niektórych ludzi i ci doświadczali szczególnych stanów ciała. M.in. Ezechiel upadał i leżał, nie mogąc się poruszyć, gdy doświadczał widzenia Pańskiego (por. Ez 3, 23-24). Podobnie padał na twarz i na ziemię prorok Daniel, gdy doświadczał rozmowy z aniołem Gabrielem (por. Dn 8, 17-18); tracił siły i moc, gdy przychodziło natchnienie prorockie (por. Dn 10,8-10). Dlatego, dla niektórych, spoczynek w Duchu Świętym może być takim doświadczeniem mocy Bożej. Ale ów spoczynek może być również rodzajem uzdrowienia lub jego cząstką, przez dotknięcie łaską Ducha Świętego.

 

 

Dar łez

Św. Ignacy Loyola - założyciel jezuitów, od kiedy otrzymał ten dar odnotowywał go w swoim dzienniczku. Swój dzień określał jako dzień ze łzami lub bez łez. Modlitwa darem łez to modlitwa serca niekoniecznie uczuciowa, zwykle wyraża dwa stany człowieka: skruchę i zachwycenie w obliczu Boga. Im bliżej końca życia Ignacego, jego przyjaciele częściej widzieli go ze łzami w oczach. Były to zwykle łzy zachwytu, jak to nazywał, nad małymi momentami życia, w których dostrzegał Boga i Jego działanie. Czasem była to skrucha za słabości lat młodości czasu spędzonego w oddaleniu od Boga.

 

 

Dar radości

Radość to wielki dar Jezusa dla Jego uczniów. Janowa Ewangelia i inne jego Pisma mówią o tym darze niejeden raz. Najbardziej wymowne i zapadające w pamięć jest to, co Jezus mówił w Wieczerniku. W tej szczególnej Godzinie tak niejako podsumował sens swojej działalności: To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna (J 15,11). Janowy obraz Jezusa jest bardzo bogaty i „barwny”; jest On Chlebem Życia, Dobrym Pasterzem, jest także Światłością świata i Prawdą, która wyzwala. Swoim uczniom przedstawia się także jako serdeczny Przyjaciel. Każde z tych imion utrafia w większe ludzkie pragnienia i potrzeby. Jednak najbardziej porusza nas i wzrusza to, że Jezusowi tak bardzo zależy, by człowiek miał życie w obfitości i pełną radość. Każde z tych imion utrafia w większe ludzkie pragnienia i potrzeby. Jednak najbardziej porusza nas i wzrusza to, że Jezusowi tak bardzo zależy, by człowiek miał życie w obfitości i pełną radość. Podczas spotkań modlitewnych we wspólnotach charyzmatycznych Duch Święty może przychodzić do poszczególnych osób z tą jakże wyjątkową łaską. Osoba ta zaczyna głośno się śmiać i zostaje napełniana mocą Boga samego.

 

 

Dar uwalniania

Uwolnienie od obecności szatana, według autorów Nowego Testamentu, podobnie jak uzdrowienie, jest znakiem przyjścia Królestwa Bożego. Zwracali oni uwagę na szczególny, mesjański charakter mocy duchowej, którą posiadał Jezus i która odróżniała Go od ludzi. Ponieważ Jezus jest Mesjaszem, ma władzę nad demonami, którą sprawuje przez Ducha Świętego. On jest także zwycięzcą pokonującym moc diabła, a szczególnym miejscem tego triumfu nad szatanem jest krzyż Chrystusa, na którym złożył On ofiarę przebłagalną za grzechy ludzi. Ze znakami uwolnienia, takimi jak: drżenie, krzyk, upadanie na ziemię, możemy spotkać się podczas spotkań charyzmatycznych, ale nie zawsze muszą one zaistnieć. Prawdziwym znakiem uwolnienia jest natomiast nowe życie z Chrystusem i nowa zdolność miłowania bliźniego.

 

O charyzmatach

 

Miłość charyzmatyczną

Można by porównać do drożdży w cieście, bez których ono nie wyrośnie. Chociaż nie jest ona charyzmatem sensu stricte ,jednak niektóre osoby wyróżnia szczególny dar przekazywania miłości, jaką Jezus ukochał każdego z nas. Inspiruje ona do wychodzenia naprzeciw drugiemu człowiekowi, by poczuł się chciany, kochany i potrzebny - w rodzinie, w pracy, we wspólnocie. Jest to także dar skupienia się na tym, co dobre w innych, i współpraca z tym dobrem. Dar szczególnie ważny w kierownictwie duchowym, w posłudze wobec osób chorych i odrzuconych przez społeczeństwo (np. Bł. Teresa z Kalkuty).

 

Wiarę charyzmatyczną

Można by porównać do pieca w którym wypiekany jest chleb. Polega na silnym zakorzenieniu się w Jezusie i zaufaniu, że Jego słowo może przemienić całą rzeczywistość – "Pan rzekł i stało się".(por.Rdz.1,1-31). Wiara nadaje realne kształty naszemu posługiwaniu. Szczególną rolę odgrywa w modlitwie wstawienniczej i posłudze prorockiej ,ale przede wszystkim w codziennych zmaganiach z życiem. Wiara w sensie charyzmatycznym jest podstawą daru czynienia cudów.

 

Nadzieja charyzmatyczna

Jest jak sól w chlebie. Służy przede wszystkim umacnianiu innych w wierze, nadaje smak i sens życiu. I jest skierowana do osób "złamanych" przez życie, nieszczęśliwych, rozczarowanych. Jest jak podanie ręki, by podnieść człowieka z upadku. Nadzieją można dzielić się szczególnie poprzez świadectwo życia: jeśli mnie Bóg pomógł, to czemu nie miałby i tobie ?

 

 

Charyzmat proroctwa

Jest jak właściwy przepis na chleb, pokazuje kierunek myślenia i działania. Jest zdolnością rozpoznawania obecności Pana i Jego woli. Kto posługuje tym darem, staje się trochę jak pracownik w piekarni, który przekazuje uczniom polecenia Mistrza - co zrobić ,czego unikać, aby chleb się udał. Przy czym prorok nie stoi wyżej niż pozostali pracownicy, ale służy razem z innymi. Samo zaś proroctwo nie jest nakazem, ale zaproszeniem. Aktualne, konkretne, dotyczy bezpośrednio okoliczności, w jakich zostało wypowiedziane. Co więcej ,podlega rozeznaniu wspólnoty, która "próbuje" na ile jest autentyczne. Proroctwo objawia się szczególnie podczas posług wspólnotowych. Mszy w intencji uzdrowienia i w kierownictwie duchowym.

 

Charyzmat uzdrawiania

Jest udziałem w zbawczej misji Jezusa, który przyszedł na świat, by uwolnić ludzi od grzechu i cierpienia, i by dać im nowe życie. Uczniowie Pana nakładali ręce na chorych, a ci odzyskiwali zdrowie, co było znakiem nadejścia Królestwa Bożego. Obecnie charyzmatem tym posługują najczęściej kapłani , ale objawia się on także w indywidualnej i wspólnotowej modlitwie wstawienniczej (np. z nałożeniem rąk na chorego). Od posługujących wymaga dużej pokory i jedności z Jezusem, czego owocem jest pomnożenie w sercach wiary, nadziei i miłości. Dar ten prowadzi do oddania chwały Bogu.

 

 

Charyzmat służby

To dzielenie się chlebem z tymi, którzy go nie mają. Pozwala odchodzić od bierności wobec cierpienia innych ludzi i tolerowania problemów społecznych – do aktywnego poszukiwania rozwiązań, by im zaradzić.

 

 

Dar modlitwy w językach

Jest jak jedzenie chleba, którego smak trudno oddać słowami. Dar ten zwany jest glosolalią, to modlitwa skierowana do Boga, polegająca na spontanicznym wypowiadaniu słów, których znaczenie nie jest jasne w sposób rozumny. O charyzmacie tym pisał Św. Paweł w Liście do Koryntian, wyrażając pragnienie ,aby ten dar obejmował jak największe rzesze wiernych. Posiadanie daru glosolalii nie oznacza znajomości jakiegoś języka w ludzkim tego słowa znaczeniu, z regułami gramatycznymi, składnią i zasobem słownictwa. Człowiek modli się słowami, które sugeruje mu Duch Św. Nawet jeśli nie rozumie ich znaczenia czuje, że jest to jakby wypowiadanie niewypowiedzialnego. Zanurza się w klimacie odwiecznej tajemnicy, ogarnięty głębokim odczuciem radości, pokoju i Bożej obecności. Ponieważ jest to forma modlitwy prywatnej, można modlić się w ten sposób w każdej chwili. Szczególnie podczas spotkań modlitewnych, kiedy prosi się o Chrzest w Duchu Św., o uzdrowienie, uwolnienie czy o inne szczególne łaski, a także wtedy ,gdy czujemy się zmęczeni, roztargnieni i nie jesteśmy w stanie modlić się w inny sposób. W końcu możemy modlić się w językach zawsze wtedy, gdy chcemy wychwalać Pana. Św. Paweł zachęcał: "Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu "(Ef.6,18). Nie ma skuteczniejszej modlitwy, kiedy sam Duch Św. modli się w nas i poprzez nas.

Czyli o co chodzi w modlitwie językami.

Tak więc dar modlitwy językami to podstawowy i prosty charyzmat, a nie coś wielkiego. Po prostu otwieram usta, a Pan Bóg mi daje łaskę modlitwy, która przypomina gaworzenie dziecka. To jest charyzmat "poniżenia się" przed Bogiem (Panie Jezu chociaż jestem na takim czy innym stanowisku pracy, czy też jestem np. doktorem czy też mam trochę lat, dzieci, wnuki, ale jestem gotowy być przed Tobą jak dziecko. Nie wstydzę się przed tobą gaworzyć. Oddaję Tobie moje usta – Ty mów przez nie..., nie w mojej mądrości, ale w mądrości dziecka. Powierzam Ci mój sposób myślenia, moje kontrolowanie wszystkiego, a zwłaszcza modlitwy... A więc w modlitwie językami chodzi o otwarcie się na Boga. Może być tak ze bardzo chcę się modlić językami proszę o ten dar Duch Św. a jakoś nie wychodzi. Oprócz łaski trzeba też naszego zaangażowania. Trzeba po prostu otworzyć usta i wydobywać z siebie dźwięki. To nie jest tak, że Pan Bóg da ci dźwięki. To ty masz gardło, struny głosowe, usta. Jeśli chcesz się otworzyć na łaskę modlitwy w językach to otwórz usta. A potem drugi krok: porusz swoje struny głosowe, niech wydobędzie się z nich dźwięk. Nieważne jaki, oddaj go Panu Bogu. Tu nie chodzi o konkretna zgłoskę. Ona nie ma znaczenia. Tę modlitwę przenika Duch wydania się Bogu, a zwłaszcza powierzenia Mu swojego intelektu. Otwarcie się na modlitwę językami sprawia, że będziemy mogli otworzyć się na inne charyzmaty.

Modlitwa w językach możesz modlić się sam. Stań przed Panem Bogiem i powiedz Mu: Panie Jezu ,daj mi teraz tę łaskę. Chcę się cały dla ciebie otworzyć. I zacznij się modlić. Głośno, głośniej i jeszcze głośniej, żeby przestać się siebie wstydzić. Pamiętaj o jednym – nie jest ważne, co mówisz. Chodzi o powierzenie się Panu Bogu, o otwarcie umysłu i serca na Niego: Panie Boże, jestem przed Tobą jak dziecko, będę gaworzył.

 

 

Dar tłumaczenia języków

Św. Paweł pisze: "jeśli ktoś korzysta z daru języków, niech się modli, aby potrafił to wytłumaczyć (Kor.14,13). Dar tłumaczenia polega na przekazywaniu wiadomości, jakie Duch Św. pragnie zakomunikować wspólnocie lub pojedynczej osobie po rzez modlitwę w językach. Ktoś kto otrzymuje ten dar, czuje że w jego usta wkładane są kolejno słowa, jedno po drugim. Trzeba sporej odwagi i ogromnej wiary, aby zdecydować się na wypowiedzenie pierwszego słowa, bez pewności co będzie dalej. Dar tłumaczenia nie jest literackim przekładem tego, co poprzez języki mówi Duch Św. ale wyjaśnieniem sensu całości modlitwy językami. A WIĘC CHARYZMAT TŁUMACZENIA JĘZYKÓW POLEGA NA SŁUCHANIU. Może być taka sytuacja, że gdy słucham czyjejś modlitwy w językach, przychodzą mi na myśl konkretne słowa. Gdy ta osoba kończy się modlić, albo gdy nie słyszę jej "gaworzenia" słowa przestają się we mnie pojawiać. Najprawdopodobniej mamy w tej sytuacji mamy do czynienia z darem tłumaczenia języków. Nie jest to tak że ktoś kto ma dar tłumaczenia języków rozumie każdą modlitwę w językach. Jedna modlitwa porusza moje serce, a inna nie. Tłumacząc czyjąś modlitwę, mogę powiedzieć danej osobie: jak się modlisz, to słyszę w sercu to i to... i mówię, co słyszę. Może być tak, że ta osoba nam odpowie, np. - To dziwne, ja tak się nie modlę. Byłby to znak, że w tym przypadku nie było rozumienia modlitwy, ale raczej moja wyobraźnia szła w jakimś kierunku. Ale reakcja może być tez zupełnie inna, np. -Poważnie? Wiesz ja tak to właśnie przeżywam. Gdy się modlę "normalnie" to często używam tych słów, co wypowiedziałeś . Wtedy mamy potwierdzenie daru.

Nigdy nie będziemy mieli pewności że nasze rozumienie jest od Boga w 100procentach, a nie ode mnie. Ten wewnętrzny głos zweryfikuję tylko wtedy, gdy się odezwę do osoby, która modli się językami.

A wiec jaki jest problem z tłumaczeniem języków?

Żeby tłumaczyć, trzeba usłyszeć. Żeby ktoś mnie mógł usłyszeć, to oprócz tego, że modlę się głośno, ktoś musi chcieć mnie słuchać. Abyśmy w naszych wspólnotach umieli tłumaczy, konieczne jest, abyśmy sami słuchali osób, których modlitwa nas pociąga, i byśmy pozwolili, aby nas słuchano. Jeżeli ktoś zbliży ucho nad tobą nie ściszaj głosu, tylko kontynuuj swoją modlitwę w językach. Bardzo często wstydzimy się tego, aby ktoś takiej modlitwy słuchał, bo jest przecież ona gaworzeniem…, które wydaje się bez sensu. Jak mogę pozwolić aby ktoś takiego bełkotu słuchał.

Czy to wszystko jest możliwe?

To wielka radość spotkać kogoś kto tłumaczy naszą modlitwę. Trzeba o to prosić, bo to jest nam potrzebne, by stwierdzić że nasza modlitwa językami nie jest naszym wymysłem. Św. Paweł mówi że we wspólnocie powinny być tłumaczenia: "Jeśli ktoś korzysta z daru języków, niech się modli, aby potrafił to wytłumaczyć" (1 Kor.14 13). W naszych wspólnotach może być wiele tłumaczy, tylko problem jest w tym, że podczas spotkań każdy jest skoncentrowany, na tym aby się samemu modlić językami. A brakuje osób, które posłuchają naszej modlitwy.

Można we wspólnocie przeprowadzić warsztaty. Ustawić się w szeregach, tak aby każdy miał parę. Jeden szereg zaczyna modlić się w językach, a drugi szereg słucha, przesuwając się co pół minuty o jedna osobę. Osoby w jednym szeregu mają nauczyć się modlić językami, nie bać się tego, nie ściszać głosu. A drugi rząd słucha i próbuje się karmić tą modlitwą .

 

Musimy pamiętać że każda modlitwa językami, jej tłumaczenie czy inny charyzmat może być od nas (czyli może mieć tylko ludzki charakter), ale nie przekonamy się o tym, dopóki tego nie zweryfikujemy. Za pierwszym razem może się okazać, że to falstart, za drugim już nie. Metodą prób i błędów dojdziemy do przekonania, kiedy dany charyzmat jest rzeczywiście od Boga, a kiedy są to tylko własne pobożne słowa.

 

Musimy sobie tez zdawać sprawę, że posługując charyzmatami możemy popełniać wiele błędów, a oto niektóre z nich.

 

 

PUŁAPKI NIESTRAWNOŚCI – czyli jak uniknąć zakalca.

1. Pierwsza pułapka to zagubienie dawcy. Dzieje się tak wtedy ,gdy posługujący zaczyna traktować obdarowanie jak ordery słusznie mu nadane. Uznaje ,że jest obdarowany ze względu na swoje zalety. Oczekuje szczególnego traktowania i docenienia. Czasami "zasłania" sobą Zbawiciela, a inni stają się jedynie tłem do jego działania.

 

2. Gdy człowiek gubi dawcę, gubi także miłość, czyli podstawowy warunek działania chrześcijanina. Nie chodzi tu jednak o miłość w wymiarze uczuciowym, ale bardziej o wolę przynależności do Jezusa i służenia ludziom. Jeśli nie ma we mnie woli kochania innych, to komu służę?

 

3. Może się zdarzyć, że kogoś tak bardzo zafascynuje rzeczywistość nadprzyrodzona, że przestaje chodzić po ziemi i traci nieco z nią kontakt. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy posługujący jest rozczarowany własnym życiem i zauważa w nim poważne braki. Wiadomo - na studiach trzeba się uczyć, w pracy pracować, ludzi kochać. To może lepiej zostać charyzmatykiem..?, bo tu zawsze wszystko dostaje się za darmo od Bóg.

 

4. W pułapkę wpada także ktoś ,kto zaczyna reklamować swoje charyzmaty sugerując ,że np. nikt tego lepiej nie powie jak ja. Nikt się na tym nie zna. Czy dobry chleb trzeba reklamować? Jeśli to ,czym posługuję jest rzeczywiście tak dobre – to inni sami przyjdą po więcej. A skoro nie chcą, to może mają dosyć tego karmienia na siłę.

 

5. Uwaga na motywację – jeśli ktoś posługuje z poczucia obowiązku lub z poczucia winy, grozi mu rola "automatu do kawy". do niego wrzucą monetę, to da co chcą. Ale bycie narzędziem w rękach Pana nie oznacza, że ktoś jest "maszyną do posługi". Nadal pozostaje człowiekiem z krwi kości, który myśli czuje i ma wolną wolę. I ma prawo odmówić.

 

6. Czy pilot może lecieć bez samolotu? Podobnie szybuje ten który w posłudze odchodzi od wspólnoty. Jakość relacji we wspólnocie i z bliskimi umiejętność współpracy i liczenia się ze zdaniem innych pokazuje, na ile posługa jest charyzmatyczna. Soliści zostają sami na własne życzenie.

 

 

W POSŁUGIWANIU SIĘ CHARYZMATAMI BARDZO POTRZEBNY JEST DAR ROZEZNAWANIA I TRZEŹWEGO MYŚLENIA.

Są one jak forma do ciasta, bez której wyjdzie "niewiadomo co". A przecież jeśli jest coś od Boga to szybko można poznać owocach...

17 listopada 2020

Charyzmaty

Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym

"EMMANUEL"

ul. Klasztorna 7, 22-200 Włodawa 

emmanuelwlodawa@op.pl

Wspólnota w mediach społecznościowych

emmanuelwlodawa@op.pl

ul. Klasztorna 7

22-200 Włodawa

Kontakt