Wspólnota w mediach społecznościowych

emmanuelwlodawa@op.pl

ul. Klasztorna 7

22-200 Włodawa

Kontakt

Owocem zaś Ducha jest:

UPRZEJMOŚĆ (Ga 5, 22)

 

Światłem rozjaśnij naszą myśl,

W serca nam miłość świętą wlej

I wątłą słabość naszych ciał

Pokrzep stałością mocy swej.

 

 

„Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych.

Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle

ocalić przynajmniej niektórych” (1 Kor 9, 22). Tak jak

św. Pawła Duch Święty uzdalnia nas do otwartości na innych.

Głównym zaś środkiem, poprzez który spotykamy się

z Drugim, jest słowo. Może ono być balsamem; może też

zmienić się w gorzką truciznę: „Przy jego pomocy [języka]

wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych

na podobieństwo Boże” (Jk 3, 9). Ten sam Paweł, przemawiając

do Ateńczyków, pokazał nam, że powinniśmy dostosowywać

się do sytuacji i do Słuchacza (por. Dz 17, 16nn).

Dostosowywanie słowa w większości przypadków będzie

wiązało się z uniżeniem z naszej strony. Do tej kenozy5

słowa także usposabia nas Duch Święty poprzez przykład

Słowa, którego kenoza była największa. To Chrystus – Bóg,

który stał się Człowiekiem – skierował łagodne słowa przebaczenia

do cudzołożnicy (por. J 8, 11), dostrzegł Zacheusza

(por. Łk 19, 5) i umył nogi temu, który miał Go wydać

(por. J 13, 5).

   

  Przyznajmy dziś rację osobie, która się z nami nie

zgadza. Tak po prostu, żeby zrobiło jej się miło.

 

 

Koronka do Ducha Pocieszyciela lub Litania

 

„Miłość łaskawa jest”

(1 Kor 13, 4)

 

Modlitwa otwiera drzwi Duchowi Świętemu

Czy naturę modlitwy jesteśmy w stanie zrozumieć bez odniesienia do działania Ducha Świętego w nas? Na internetowych forach chrześcijańskich natknąłem się na ożywioną dyskusję, czy należy modlić się do Ducha Świętego, czy tylko do Boga Ojca i do Chrystusa… W argumentacji przeciwko modlitwie do Ducha Świętego podaje się głównie cytaty z Pisma Świętego. Twierdzi się, że Jezus modlił się do Ojca (rozmawiał z Nim) i że w listach apostolskich są obecne wezwania skierowane do Chrystusa, natomiast brakuje tekstów zachęcających do modlitwy do Ducha Świętego. Tego typu argumentacja jest błędna – i to z kilku powodów. Najpoważniejszym błędem jest założenie, że modlitwa stanowi aktywność człowieka. Inny błąd to utożsamianie modlitwy z rozmową face to face (twarzą w twarz). Kolejny błąd polega na pominięciu roli Ducha Świętego po Pięćdziesiątnicy, który przecież wszystko „robi za nas” i w naszym imieniu. Najkrócej mówiąc, po tym jak Duch Święty zstąpił na zebranych w Wieczerniku, zostali oni napełnieni obecnością Ducha, Jego wszechmocy, inteligencji i prowadzenia na tyle, że cały kult i komunikacja człowieka z Bogiem zaczęła odbywać się w mocy Ducha! Na tym polega dar nad dary: wszechobecny i aktywny Duch Boży! Od tamtego wydarzenia działanie Boże ma następującą hierarchię: Ojciec działa przez Syna w Duchu. A patrząc od naszej strony, wygląda to tak: wszystko, cokolwiek chcielibyśmy zakomunikować Bogu, czynimy w Duchu, trwając z Nim w relacji. On daje nam łączność z Synem i Ojcem. Bóg jest Trójcą Osób i dlatego wszystko jest „potrójne”, ale według następującej hierarchii: my sprawujemy kult w Duchu, w Duchu też Bóg przychodzi do nas. Aby uniknąć niejasności, należy zatrzymać się nad definicją modlitwy chrześcijańskiej. Jako chrześcijanie wierzymy, że po wydarzeniach Paschy Chrystusa Bóg zbliżył się do ludzi w niespotykany wcześniej sposób: zamieszkał w nich, wypełniając ich dusze życiem Ducha Świętego. Od tamtego czasu dar Ducha jest przekazywany w sakramentach inicjacji do tego stopnia, że w naszych myślach i pragnieniach odbija się myśl i miłość Chrystusa – Syna Bożego. Działanie uświęcające Ducha polega na kształtowaniu w nas osobowości Jezusa. Dlatego modlitwa oznacza pielęgnowanie relacji z Bogiem, która już się zawiązała dzięki zstąpieniu do nas Ducha Chrystusa. Modlitwa to bardziej kochać niż mówić czy roztrząsać rozumem. Od Pięćdziesiątnicy nigdy nie jesteśmy sami. Modlitwa chrześcijańska jest zjawiskiem nieporównywalnym z praktykami modlitewnymi obecnymi w innych religiach. Tę inność widać już w Starym Testamencie. Na etapie, gdy nie istniało jeszcze pojęcie modlitwy, łączność Izraela z Bogiem opierała się na wierze w Jego wszechobecność, w to, że człowiek i świat jest przeniknięty Duchem Bożym jak powietrzem. Modlić się znaczyło tyle, co akceptować bliskość, wierzyć, że Bóg jest ze mną, przebywać w Jego wszechobecności (por. Rdz 5, 24; 6, 9; 17, 1). To wszechobecność Boga była powodem, że Go spotykano, w przyrodzie widziano Jego mądrość i znaki dobroci. Psalmista pisał: „Ty ogarniasz mnie zewsząd i kładziesz na mnie swą rękę. (…) Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza?” (Ps 139, 5. 7). W Nowym Testamencie wszechobecność Ducha Świętego jest fundamentalna dla modlitwy. Nie chodzi o to, by Boga upraszać o interwencję, lecz by uznać Jego obecność i wychwalać Go za to, co dla nas czyni. Jednym słowem, modlitwa to wyraz wiary w powszechną obecność Ducha Chrystusowego w nas. Dlatego dziwić mogą opinie, gdy życie kontemplacyjne uważa się za zajęcie dla zakonów klauzurowych. Zarówno zakonnicy, księża diecezjalni, jak i katolicy świeccy są powołani do życia kontemplacyjnego Nie można być chrześcijaninem i nie być mistykiem. Rozdzielenie tych dwu spraw byłoby oszustwem. Duch Święty jest w nas realnie obecny. Świadectwa Nowego Testamentu mówią wyraźnie, że modlitwa stanowi specyficzne dzieło Ducha Świętego: modlimy się w Duchu Świętym (por. J 4, 21-24), a raczej to On modli się w nas (por. Rz 8, 26n), gdyż tylko Duch Syna ma moc poderwać naszego ducha do wysławiania Boga jako Ojca (por. Rz 8, 15; Ga 4, 6). Duch Święty sprawia, że wewnętrznie odczuwamy bliskość Boga, jakiej doświadczał Jezus jako Syn. Do miłości nie jest w stanie nikt nas zmusić. Ale Duch daje nam zdolność kochania Boga jako Ojca, kształtując w nas ducha synowskiego. Święty Paweł określa rolę Ducha Świętego mianem wstawiennictwa. W przeszłości było ono jednak błędnie interpretowane przez Macedoniusza (IV w.), który twierdził, jakoby Duch Święty był niżej stojącym od Boga pośrednikiem pomiędzy Nim a ludźmi. O wyjątkowości działania Ducha Świętego możemy przeczytać następujące słowa: „Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (Rz 8, 26-27). Co istotne, Biblia Tysiąclecia używa tu zwrotu „przyczynia się”. Unika w ten sposób skojarzenia działania Ducha Świętego z rolą Maryi i świętych, którzy wstawiają się za nami u Boga. Naturę tej „słabości” na modlitwie oraz „wstawiennictwa” Ducha Świętego można by lepiej wyjaśnić w kontekście treści całego 8. rozdziału Listu do Rzymian, w którym Apostoł działanie Ducha Świętego rozumie nie jako coś sporadycznego, lecz jako stałe zamieszkiwanie, prowadzenie i kształtowanie życia chrześcijan na podobieństwo życia Jezusa Chrystusa. Podobnie modlitwa nie jest jedynie chwilowym aktem rozumu i woli człowieka, lecz swoistą konsekwencją tego, że należymy do Boga i jesteśmy przepojeni inteligencją Ducha Bożego. Stąd możemy powiedzieć wprost: Duch jest nam dany po to, abyśmy wytrwali w Bogu pomimo trudności obecnego czasu; bez pomocy Ducha Świętego nie bylibyśmy zjednoczeni z Bogiem, a modlitwa nie byłaby w stanie rozpalić tej więzi, którą tworzy Duch, bo by jej nie było… Św. Paweł wymownie to wyjaśnia: „Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy” (Rz 8, 2). Boży Duch Święty mieszkający w nas, znający nasze zamiary lepiej niż my, sam błaga w naszych modlitwach. On podnosi nas ku wyższym i świętszym pragnieniom niż te, które możemy wyrazić słowami. Święty Augustyn zauważył, że Duch Święty „jęczy” nie w sobie czy przez siebie albo w Trójcy Świętej, ale w nas. On sprawia, że to my „jęczymy”. Nie ma tu mowy o żadnym wstawianiu się w niebie, lecz o błaganiu w nas mieszkającego tam Ducha. Dotyczy to spraw, które są poza naszym rozumieniem i wypowiedziami. Ta Boża pomoc dla prawidłowej i skutecznej praktyki modlitwy powinna być przyjęta jako przywilej i dar, jakie są dane każdemu dziecku Bożemu, które w chrzcie otrzymuje namaszczenie Duchem. Ojcowie Pustyni akcentują prawdę, że Duch Święty nie odczytuje naszych słów z ust, lecz z serca. To myśl, która rodzi się w naszym sercu, jest modlitwą, jaką Duch Święty przekazuje. Dlatego cechą modlitwy chrześcijańskiej powinna być szczerość oraz miłość. A miłość to autentyczna i prawdziwa mowa ducha. W Psalmie 139 znajdziemy wyjaśnienie, że modlitwa w Duchu odbywa się o wiele głębiej niż na poziomie ustnym: „Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane. Choć jeszcze nie ma słowa na moim języku, Ty, Panie, już znasz je w całości. (…) Gdzież się oddalę przed Twoim duchem?” (Ps 139, 1-4. 7). Zatem to nie modlitwa „woła” do Boga, lecz nasz duch przepojony i uświęcony tchnieniem Ducha Świętego. Podobnie łaska wiary daje nam głębsze zrozumienie mowy Boga, niż jesteśmy to w stanie wyrazić słowami. W modlitwie zawsze pierwszym jest Duch, który mówi. To On kształtuje nasze serce, by kochało i potrafiło mówić z miłością, a nie ze strachem. Zapewne dla wielu czytelników te wiadomości będą zupełnie nowe. Dlatego na koniec odpowiedzmy sobie na najbardziej podstawowe pytanie, dotyczące czci Trzeciej Osoby Boskiej: czy Duch Święty może być przedmiotem modlitwy, skoro jest jej Autorem? Odpowiadam – tak. Powinniśmy nade wszystko uwielbiać Go za to, co z miłością czyni dla naszego zbawienia i szczęścia w życiu doczesnym. W Karmelu praktykowana jest modlitwa wewnętrzna. To modlitwa, która przechodzi od dialogu do etapu trwania bez słów w obecności Tego, o którym wiemy, że nas kocha. Jest ona nasłuchiwaniem, milczeniem, podziwianiem Tego, który jest Bogiem i kocha nas, grzeszników, oraz wypełnia nas swoim Tchnieniem, Radością, Chwałą. Wszak piękno Boga, Ducha Świętego, możemy chłonąć wszystkimi zmysłami: zostawił On swój ślad w harmonii przyrody, a także objawia się w pokoju i głębi ludzkiego ducha.

 

 

21 stycznia 2021

Dziewięciodniowe rozważania o Duchu Św. - Dzień 5

Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym

"EMMANUEL"

ul. Klasztorna 7, 22-200 Włodawa 

emmanuelwlodawa@op.pl